Nawigacja
bullet.gif Strona Główna
bullet.gif Informacje o Kyaa!
bullet.gif Prenumerata Kyaa!
bullet.gif Informacje o Kompendium
bullet.gif Forum
bullet.gif Linki
bullet.gif Kategorie Newsów
bullet.gif Sklep manganime
bullet.gif Kontakt
bullet.gif Polityka cookies
Strefa fana
bullet.gif Słowa piosenek
bullet.gif Opowiadania
bullet.gif Openingi i Endingi
Strefa użytkownika
bullet.gif Polityka cookie
Aktualnie online
bullet.gif Gości online: 1

bullet.gif Użytkowników online: 0

bullet.gif Łącznie użytkowników: 1,825
bullet.gif Najnowszy użytkownik: apodyktyczna
Ostatnio na forum
Najnowsze tematy
bullet.gif Artykuły i recenzje...
bullet.gif Czas rysowania
bullet.gif Najbardziej lubiana ...
bullet.gif Film animowany w sty...
bullet.gif Drug-On
Najciekawsze tematy
Brak tematów na forum
Ankieta
Czy podoba Ci się nasz profil na Facebooku?

Tak
Tak
59% [49 głosów]

Nie
Nie
1% [1 głos]

Nie widziałem go jeszcze.
Nie widziałem go jeszcze.
40% [33 głosy]

Ogółem głosów: 83
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 17/04/2013 15:36

Archiwum ankiet
Nawigacja
Artykuły » Opowiadania » Dark Side Of The Moon
Dark Side Of The Moon
Ciemna Strona Księżyca

Rozdział I

Długi, słabo oświetlony korytarz uparcie przywodził na myśl obskurne więzienie o zaostrzonym rygorze. Rzędy drzwi z małymi judaszami, pożółkłe żarówki, kraty pomalowane złażącą farbą, wszystko zakurzone i brudne. Panowała cisza przerywana czasem bzyczeniem much oraz buczeniem tranzystorów elektrycznych.
Ruszył powoli wiedział, że każdy krok tutaj wywołuje głośne trzaski, lecz nie miał się, czym przejmować skoro nie było tu nikogo, kto mógłby je usłyszeć. Ostrożności jednak nigdy za wiele. Starał się omijać pety i inne niezidentyfikowane świństwa porastające podłogę niczym mech. Doszedł do końca korytarza przekręcił klucz w zamku, który do tej pory trzymał w ręku i pchnął drzwi. Powitał go chłód płynący z otwartego niewielkiego okienka był jednak do tego przyzwyczajony, ułożył spokojnie porozrzucane kartki na biurku, wyjrzał mimowolnie przez okno na, zewnątrz co jakiś czas przejeżdżały samochody widoczne w słabym świetle latarni. Słychać było szum kołysanych przez wiatr drzew, z najbliżej położonego budynku słychać było dudniący bas. Nic niepokojącego, wszystko w normie jak na tę porę nocy. Zamknął wiec za sobą drzwi i ciężko osunął się na krzesło stojące przy olbrzymim biurku. Zerknął jeszcze raz przez okno, po czym spojrzał na leżące na biurku dokumenty. Każdy plik miał doklejone na pierwszej stronie zdjęcie, wszyscy osobnicy ubrani byli na biało. Zdjęcia były jednak niewyraźne przeliczył ilość plików z zdjęciami, było ich 18.
Zaczął, więc spokojnie przeglądać dokumenty, większość z nich miała numer. Przy każdym z nich podopisywane były niezgrabnym, lecz czytelnym pismem komentarze. Numer 6 miał na przykład dopisek r11; nieobliczalny, agresywny może okazać się pomocny. Gościu z takim przerażającym uśmiechem pomocny? Ciekawe, w jaki sposób? Zaśmiał się mimowolnie z własnych myśli, podciągnął rękaw i zerknął na zegarek za kwadrans jedenasta. Gdzie on się podziewa? Nawet w takich sprawach się spóźnia? W sumie jemu nigdy, nigdzie nie było spieszno. Ale chyba nie wezwałby mnie bez potrzeby, w sprawie, która przecież wymaga szybkich decyzji! Dlaczego więc się spóźnia? Trudno, w takim razie się zdrzemnę. Jego napięcie zniknęło tak szybko jak pojawiło się teraz uspokojenie. Zaciągnął, więc czapkę na czoło i po chwili już spał.

Pamiętał ten dzień wyraźnie słońce wtedy zdawało się jaśnieć bardziej niż zwykle on przechadzał się na tarasie zapowiadał się normalny dzień...Przechadzał się teraz po otwartych terenach swej dywizji, jego porucznik udał się do rukongai wróci, więc koło popołudnia.. Nie mając, co robić postanowił przejść się po innych dywizjach poczynając od oddziału swego najlepszego przyjaciela, Kenseia, który niedawno został kapitanem...Zaraz, zaraz zapomniał o czymś nie wiedział, o czym ale zawrócił się skierował swe kroki do swojej kwatery, drzwi były niedomknięte pchnął je chwytając za rękojeść katany. Jego oczom ukazał się czarnowłosy młodzieniec
-Ach to tylko ty Isshin, ile razy mam ci powtarzać byś się tu nie włamywał?- Zaraz coś jest nie tak!
Isshin zachowuje się inaczej zawsze uśmiechnięty teraz minę ma nie tęgą i stoi w dziwnej pozycji mało wygodnej, co jest nie podobne do takiego wygodnisia. Usłyszał jakiś szmer..
-Kapitanie!! NIEE....

Zerwał się na równe nogi, zaczerpnął powietrza przetarł czoło podnosząc czapkę. Spojrzał przed siebie naprzeciw niego stał kapelusznik w zielonym płaszczu w japońskich sandałach trzymający w ręku drewnianą laskę.
Oczy ukryte w cieniu czapki jaśniały teraz jakby cieszyły się z widoku, jaki zastały, dwudniowy zarost nie rzucał się w oczy w przyciemnionym świetle lamp. Od dawna spodziewany gość uśmiechał się jakby mimowolnie, lecz szczerze, na jego twarzy wyczytać można było dobroduszność, ale także bezwzględność i tajemniczość.
-Witaj-odezwał się kapelusznik-widzę, że sniłeś, znów ten sen?
-Doskonale wiesz, że taką właśnie cenę musze płacić codziennie za to, co się wtedy stało-
Odparł spokojnie, lecz stanowczo-Twoja pomoc nie na wiele się wtedy zdała
- Ale żyjesz prawda? To się liczy!
- Taaaa...-Zapadła chwila ciszy, po czym znów zaczął- Urahara co tym razem mam dla ciebie zrobić? Ci na zdjęciach to, Espada?
- Dokładnie tak, w najnowszym zestawieniu, Aizen przeprowadził tam czystkę wymienił wszystkich, podejrzewam nawet, iż jest tam Mestacia.
-Na pewno nie z wysokim numerem, więc co zamierzasz? Znów puścisz tę grupkę smarkaczy?
- Nie mów tak! W społeczności dusz spisali się dobrze, czy to jakaś nieufonśc przez ciebie przemawia czy może jakieś stereotypy?
-I to i to nie jestem już młody, więc stereotypy mi leżą a ufam tylko sobie, tobie i jeszcze kilku osobom.
- Tak, mógłbym je policzyć na palcach jednej ręki poza tym nie jesteś taki stary.
-Czujesz to reiatsu? To GF?
- Tak i jak zapewne się domyślasz Isshin zmierza w jego kierunku, nie mam, więc wiele czasu musze się jeszcze z nim spotkać.
-Wreszcie! No, więc do rzeczy!- Wreszcie ożywiony zawołał wręcz z chłopięcym optymizmem
-Chce byś przedarł się do hueco mundo znalazł i zniszczył przebywających tam vasto lorde- powiedział to wyraźnie i głośno.
- Taa.. Jak zwykle dla mnie nie ma nic łatwego do zrobienia, domyślam się, zatem że Hyogyoku nie jest jeszcze na tyle wybudzone by przetworzyć vasto lorde na arancara?
-Jeszcze nie, ale udało mu się przetworzyć silnego, adjuchasa, który zdawał się być bliski stania się vasto lorde, lecz po przetworzeniu nie okazał się aż tak silny, myślę, że to wina nie przebudzonego Hyogyoku, które nawet, jeśli da rade coś przetworzyć ponad silę to nie stanie się to z dobrym 100% efektem.
-Aizen jest wiec pewnie zawiedziony? Jebany drań! Rozumiem, więc my uprzedzimy go podbierając mu vasto lorde?
-Dokładniej to ty-odparł krótko-zabijesz ich i po kłopocie-dodał.
-Oczywiście, jeśli dam rade i najpierw sam nie dam się zajebać- odparł z uśmiechem na twarzy, co jego samego zaskoczyło.
-Widzisz już się cieszysz na myśl o walce, to takie oczywiste.
- Taa... To był sarkazm r11;westchnął- Isshin wreszcie ją pomści.
- Nic się przed tobą nie ukryje, wszystko wiesz. Jak ty wygrzebujesz te informacje-spytał udając zdziwionego gdyż doskonale znał odpowiedź na to pytanie.
- Nie musiałbym gdybyś mi mówił.
- Właśnie, dlatego ci nie mówię, nie musze tracić czasu
- Taa.. Rozumiem zapracowany jesteś, ale żeby wpaść do starego druha to już nie masz czasu. Same plany i domysły.
- Niestety nie zaprzeczę, musze lecieć Isshin pewnie już go odesłał. Bądź u mnie jutro, o tej samej porze, co zawsze, a postaram się wydrzeć dziurę w wymiarze, nie mam czasu ani możliwości na otworzenie pełnej Garganty. Nie zawiedź mnie Torune.

Kapelusznik zniknął tak jak się pojawił - zanurzając się w cieniu korytarza. Rozmowa była krótsza niż się spodziewał, robota zaś trudniejsza niż się spodziewał. No, bo kto tak na dobrą sprawę wie jak silni są Vasto Lorde i ilu ich jest? Zerknął jeszcze raz na pliki ze zdjęciami i schował je do szuflady. Był teraz rozbudzony tym, co go czeka, mimowolnie cieszył się na myśl o walce z silnym przeciwnikiem. Nie uśmiechało mu się wędrować po piaskach hueco mundo w dodatku po ciemku, ale mając dusze wojownika nie mógł się doczekać walki.
Tak! Wreszcie będzie walka!
Nie wyczuwał już reiatsu GF czuł za to mało znaną mu energie zbliżającą się w kierunku Isshina oraz Urahary, który był na już na miejscu. Zresztą, co go to obchodzi, jak mawiają tutaj w realnym świecie każdy martwi się o siebie. Wyszedł z pokoju długim przyciemnionym korytarzem i było mu lżej na duchu. Ostatnie miesiące spędził samotnie teraz wreszcie zobaczył się z Uraharą i choć następne dni miał spędzić znów samotnie to jednak miał tam spotkać wrogów. Lepiej spotkać kogoś wrogiego niż spędzać czas samotnie, tak przynajmniej człowiek wie, że żyje.
Nie zwlekając dłużej wyszedł z piwnicy następnie z budynku, po czym bez wysiłku wskoczył na dach budynku obok-tam postanowił spędzić tę noc. Było już dość późno a jemu nie chciało się spać po tej rozmowie z uraharą, nie wiedział, co teraz z sobą zrobić, więc po prostu położył się. Sen przyjdzie prędzej czy później...

Pamiętał ten dzień wyraźnie słońce wtedy zdawało się jaśnieć bardziej niż zwykle on przechadzał się na tarasie zapowiadał się normalny dzień...Przechadzał się teraz po otwartych terenach swej dywizji, jego porucznik udał się do rukongai wróci, więc koło popołudnia.. Nie mając, co robić postanowił przejść się po innych dywizjach poczynając od oddziału swego najlepszego przyjaciela, Kenseia, który niedawno został kapitanem. Niedawno? Bzdura to będzie jakieś kilkadziesiąt lat. Ale ten czas leci. Zaraz, zaraz zapomniał o czymś nie wiedział, o czym ale zawrócił się skierował swe kroki do swojej kwatery, drzwi były niedomknięte pchnął je chwytając za rękojeść katany. Jego oczom ukazał się czarnowłosy młodzieniec
-Ach to tylko ty Isshin, ile razy mam ci powtarzać byś się tu nie włamywał?- Zaraz coś jest nie tak!
Isshin zachowuje się inaczej zawsze uśmiechnięty teraz minę ma nie tęgą i stoi w dziwnej pozycji mało wygodnej, co jest nie podobne do takiego wygodnisia. On jest pod wpływem bakudou! Usłyszał jakiś szmer, momentalnie odwrócił się czując energie skradającego się wroga.
-Kapitanie!! NIEE- wrzasnął z przerażeniem Isshin
- Nie masz wstydu zakradając się od tyłu zupełnie jak szczur- powiedział parując cięcie nagle zastygł w bezruchu- ta twarz, to ty!

Słońce było już wysoko na horyzoncie, gdy się obudził musiało być już późne południe a więc był już lekko spóźniony. Wprawdzie nie był tak szybki, jak Yoruichi ale w pobliżu miejsca spotkania znalazł się szybko. Urahara siedział sobie przed swoim sklepikiem popijając mleko, z naczynia, które przypominało miskę dla kota, zaś obok niego leżał kubeczek najpewniej z sake, zawartość wskazywała, iż Urahara nawet nie, choć raz nie przechylił sobie do gardła.
-Widzę, że pijesz mleko dla kota.
- O, tak naprawdę? Nie zauważyłem, pewnie z stresu. Nie ma nic lepszego na stres niż mleko
- Czym ty się stresujesz? Przecież to mnie wysyłasz walczyć!
- No właśnie.
- Nie masz się, czym przejmować w końcu Isshin dał sobie jakoś rade.
- No dobra nie mamy dużo czasu wyrwa zaraz się zamknie Tessai ją podtrzymuje

Nie odpowiedział. Weszli do niewielkiego sklepiku przeszli wzdłuż półek na zaplecze, tam czekało na nich przejście wiodące pionowo w dół. Powietrze już tutaj wirowało nasączone cząstkami duchowymi. Szybko znaleźli się na samym dole, skacząc w wąski komin.
Na dole wszelkie drobinki skalne wirowały w powietrzu podnosząc się i opadając. Podziemie to było ogromne, musiało się ciągnąć kilometrami pod Karakurą. Lecz Torune wiedział, że to nie prawda. Pośrodku dwu większych skał, diabolicznie rozrastała się i kurczyła czarna przestrzeń, której kontury tworzyły ostre kły wypełnione czarną pustką. Widok ten
przypominał jakieś uosobienie zła w postaci paszczy demona. Kurczenie i rozszerzanie się tej materii dawało wrażenie jakby ów demona się śmiał. Widząc, że Urahara się nie odzywa i zamyka oczy na znak koncentracji. Torune tylko skinął jeszcze głową w kierunku Tessaia i przystąpił do pracy.
Wiedział, że przedarcie się przez wyrwę między światami wymaga niezwykle potężnej siły duchowej. Uwolnienie jego całej mocy w jednej chwili wymagało chwilowej koncentracji, nie, dlatego że nie potrafił zrobić tego od razu dla pewności wolał skondensować swe myśli by tworzyły jedno, bo po prostu dawno czegoś takiego nie robił. Nagle wszystkie drobiny skalne zaczęły lgnąć w jego kierunku niczym wystrzelone z procy, lecz gdy się zbliżały rozpadały się na mniejsze, ziemia wokół niego się zapadła. W powietrzu zaczęły krążyć wyładowania elektryczne niczym węże ślizgały się dookoła. Po czym nagle wszystkie te efekty ustały jakby tornado się rozeszło, po czym Torune otoczyła wielka zmaterializowana energia rysująca się w kształt głowy tygrysa. Każdy, kto by tam był mógłby przysiąc, że słyszał przerażający obezwładniający ryk. To energia Torune rozsierdzona niczym tygrys, który poczuł zew wolności, kipiała w powietrzu. Nie zastanawiając się ruszył ku czarnej paszczy demona, zdawała się ona milknąć ze strachu, gdy się kurczyła; natomiast, gdy się rozszerzała zdawała się wrzeszczeć z przerażenia.
Mknął tak szybko, że nie zdążył zauważyć, kiedy czarna materia przeszła w noc panującą w Heco Mundo. Księżyc zawsze taki sam - owinięty dookoła ciemnej dziury rogal- oświetlał nieco swą łuną przenikającą wszystko noc. Wylądował w miejscu, w którym pustynny piasek miesza się z mniejszymi i większymi skałami. Domyślał się, że próżno szukać potężnych istot pośrodku piasków HM, trzeba wędrować w kierunku, w którym skały porozrzucane po pustyni rosną. By dotrzeć do kanionów, gdzie istoty takie jak vasto lorde mogły skutecznie się ukrywać i egzystować. Poprawił swój zanpaktou i ruszył ku nieznanemu.
Komentarze
445 #1 Ayumi-chan
dnia luty 13 2010 16:24:23
Opowiadanie fajne, trochę błędów interpunkcyjnych, ale to taki "mały pikuś" Grin Czekam na dalsze rozdziały Grin
124 #2 Grimmjaw Jack
dnia luty 14 2010 13:43:22
hehe trochę to potrwa nie mniej dzięki ^^ ciesze się że jest ok
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Świetne! Świetne! 0% [0 głosów]
Bardzo dobre Bardzo dobre 100% [3 głosy]
Dobre Dobre 0% [0 głosów]
Średnie Średnie 0% [0 głosów]
Słabe Słabe 0% [0 głosów]
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

25-12-2016 12:39
Wszystko na FB się przeniosło

07-12-2016 22:28
Przypominam ze nadal zyje na tym nędznym świecie Smile nie bylo mnie tu tak dlugo ze az ta strona umarla chyba

28-10-2016 11:34
Może "Akatsuki no Yona"? (wprawdzie nie oglądałam, ale ma wysokie noty).

26-10-2016 10:56
Ktoś zna fajne anime z gatunku romanse ? THX za odp ;' Wink

16-10-2016 20:49
dość cicho tu

15-10-2016 22:50
czekam na akceptacje o.

15-10-2016 22:49
ha, dodalam Pfft

15-10-2016 10:10
W sekcji "Album" ustawiasz sobie "Wasze prace". Obrazek pojawi się, jak tylko Administrator go zatwierdzi.

15-10-2016 10:09
Główna strona, po lewej: pod "Strefą użytkownika" masz opcję "Dodaj zdjęcie". Tam ustawiasz sobie szczegóły.

15-10-2016 09:49
kurde jak tu sie dodaje cos do galerii >,<